Fragment książki:

Znaleźliśmy się w centrum wielkiego technokulturowego eksperymentu, w którym testuje się granice śmierci w wymiarach zarówno biologicznym, jak i społecznym. Jakie są źródła tego kulturowo-technologicznego dążenia? Co dokładnie oznacza ludzka nieśmiertelność w nowym stuleciu? I czy na pewno walczymy w dobrej sprawie?

Od wieków ludzkość marzy o nieśmiertelności, ale nigdy wcześniej śmierć nie była celem tak zmasowanej naukowo-technologicznej ofensywy. Jeśli udało się nam uwierzyć, że śmierć to „techniczny problem możliwy do rozwiązania”, stało się tak za sprawą dynamicznego rozwoju nauki i technologii w ostatnich dekadach, czemu towarzyszą ogromne nadzieje pokładane w rozwoju sztucznej inteligencji. (…)

Najwięksi profeci nieśmiertelności dawno już nie żyją – poczynając od wielkich starożytnych możnowładców, z opętanym pragnieniem wypicia eliksiru nieśmiertelności cesarzem Chin Shi Huangdim na czele, przez myślicieli i filozofów, a zwłaszcza Nikołaja Fiodorowa, nawołującego do zbiorowego wystąpienia przeciw śmierci, na współczesnych transhumanistach, jak choćby Ferejdun M. Esfandijari (zmieniając imię na FM-2030, wierzył on, że dożyje swoich setnych urodzin) kończąc. Można zatem powiedzieć, że pojęcie nieśmiertelności niejednokrotnie już się skompromitowało, a mimo to wkroczyło w XXI wiek z wielkim impetem. Jak to możliwe?